Parytety zagrożeniem dla demokracji
List kondolencyjny

 

10 kwietnia 2010 roku
zginęli
w drodze do Katynia


Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Pan Profesor Lech Kaczyński
oraz jego małżonka Maria Kaczyńska


ostatni Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie
Pan Ryszard Kaczorowski

Przedstawiciele Kościoła i Wyznań Religijnych
Sił Zbrojnych
Instytucji Państwowych
Rodzin Katyńskich
a także pracownicy Biura Ochrony Rządu
 oraz załoga samolotu



Przedwczesna, tragiczna, śmierć Głowy Państwa, wybitnego męża stanu i niezłomnego patrioty, który swoje życie poświęcił w służbie Polsce, oraz tak wielu znakomitych osobistości jednocześnie jest niepowetowaną stratą dla naszej Ojczyzny. 
Ogromny ból i żal potęguje bliskość miejsca kaźni tysięcy żołnierzy polskich w Katyniu.
Łączymy się w bólu przede wszystkim z rodzinami, które doświadczyły nieodżałowanej straty bliskich osób. Wyrażamy głęboki żal i pozostajemy z nimi w pełnej wiary i nadziei w Opatrzność Bożą modlitwie.
Oby Bóg przyjął do swojego Królestwa najlepszych reprezentantów naszego narodu i okazał miłosierdzie osieroconej Ojczyźnie, ich ukochanej Rzeczpospolitej.


     CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!



Cyprian Kamil Norwid

Bema Pamięci Żałobny Rapsod
I
Czemu, Cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz,
Przy pochodniach, co skrami grają około twych kolan?
- Miecz wawrzynem zielony i gromnic płakaniem dziś polan;
Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę jak tancerz.
- Wieją, wieją proporce i zawiewają na siebie,
Jak namioty ruchome wojsk koczujących po niebie.
Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą i znaki
Pokłaniają się z góry opuszczonymi skrzydłami
Jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki...
Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami...
 
II
Idą panny żałobne: jedne, podnosząc ramiona
Ze snopami wonnymi, które wiatr w górze rozrywa,
Drugie, w konchy zbierając łzę, co się z twarzy odrywa,
Inne, drogi szukając, choć przed wiekami zrobiona...
Inne, tłukąc o ziemię wielkie gliniane naczynia,
Czego klekot w pękaniu jeszcze smętności przyczynia.
 
III
Chłopcy biją w topory pobłękitniałe od nieba,
W tarcze rude od świateł biją pachołki służebne;
Przeogromna chorągiew, co się wśród dymów koleba,
Włóczni ostrzem o łuki, rzekłbyś, oparta pod-niebne...
 
IV
Wchodzą w wąwóz i toną... wychodzą w światło księżyca
I czernieją na niebie, a blask ich zimny omusnął,
I po ostrzach, jak gwiazda spaść nie mogąca, przeświéca,
Chorał ucichł był nagle i znów jak fala wyplusnął...
 
V
Dalej – dalej – aż kiedyś stoczyć się przyjdzie do grobu
I czeluście zobaczym czarne, co czyha za drogą,
Które aby przesadzić, Ludzkość nie znajdzie sposobu,
Włócznią twego rumaka zeprzem jak starą ostrogą...
 
VI
I powleczem korowód, smęcąc ujęte snem grody,
W bramy bijąc urnami, gwizdając w szczerby toporów,
Aż się mury Jerycha porozwalają jak kłody,
Serca zmdlałe ocucą – pleśń z oczu zgarną narody...
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dalej – dalej – –
(1851)



Leszek Długosz

Ogarniam myślą Ich…

Ogarniam Ich ostatnie chwile
- Od dalszej chwili myśl moja się odbija

Pojmany, w loch ciśnięty
- W oczach oprawcy może ile?...
       Powietrze szarpać ręką?
       W nieczułą ciemność krzyknąć imię?

Ogarniam myślą Ich
Ogarniam myślą tamte Ich ostatnie chwile…

Ponad gniew, strach, wzgardę i bezradność
- Co może niemy bunt?
Na końcu zawsze jednak woła Miłość

- Najdroższa, Synku, Mamo
- Boże…
Strzał… Ciemność
Myśl moja się odbija
- Od tamtej chwili, tam w Katyniu

Pomyśleć…
Oprawcy mówili językiem bratnim
- W mowie Tołstoja i Puszkina


                     kwiecień 2010



Leszek Długosz

Modlitwa za Nich

Boże daj siłę, pozwól wierzyć
Że ćwierć sekundy, i mniej jeszcze
Wcześniej choć i najmniejsze mgnienie
Zdążył tam Anioł miłosierny
Twój posłaniec
Osłonił Ich swym skrzydłem, wyrwał
Uniósł i przygarnął
Zanim runęli

Bo nie umiera tu na Ziemi
Duch sprawiedliwy, Wola prawa
Miłość czysta

Dla takiej wiary daj moc Panie
Że tam upadła w lesie  katyńskim 
Materia roztrzaskana tylko
A byli wzięci
Do Arki Twego Miłosierdzia
- Są ocaleni

Istoto licha…
Lepianko człowiecza marna… wierzysz tak?
- Wierzę Panie

                                kwiecień 2010